Strona 1 z 3 • Zostało znalezionych 97 postów • 1, 2, 3

Platforma segreguje uczniów

Cytat: Mamy dwie rodziny patologiczne: X i Y, w których są porównywalne, cięzkie warunki materialne, mieszkaniowe, emocjonalne....



Madziu, Ty też zdajesz się nie rozumieć, dając jakieś dziwne przykłady. Pozwól, że rozbuduję Twój przykład w trochę inną stronę.

Mamy dzieci z rodziny X i Y. Jedno pracuje na swój rozwój, drugie nie. Chodzą jednak do szkoły, w której jest więcej takich jak to drugie, więc poziom jest ogólnie niski. W innej szkole są dzieci średnie. Nie wyróżniają się, jednak test piszą na dobrym poziomie. Dziecko X nie dostaje nagrody, bo ma to nieszczęście chodzić do niewłaściwej szkoły.
Pozdrawiam,
Madziożerca
Wysłano: Wto Lut 13, 2007 12:19 pm
 
Temat: Platforma segreguje uczniów
Subforum: na każdy temat
Postów: 64
Odsłon 6487

 

ANKIETA DO BADAŃ -PRACA MGR PROSZĘ O POMOC

WITAM, PROSZE WAS O POMOC W NAPISANIU ANKIETY DO BADAŃ

MOJ TEMAT BRZMI: Warunki bezpieczeństwa i higieny pracy na przykładzie wybranych zakładów pracy.
PROBLEMY SZCZEGÓŁOWE:
1. Jakie są warunki materialne pracy pracowników w wybranych zakładach pracy.
2. Jakie są warunki społeczne pracy pracowników w wybranych zakładach pracy.
3. Jakie są możliwości doskonalenia warunków materialnych i społecznych pracy pracowników w wybranych zakładach pracy.

JUZ TRZY RAZY PROMOTOR ODRZUCIŁ MI MOJĄ ANKIETE NIE DAJĄC ŻADNYCH WSKAZÓWEK JAK NA[PISAĆ PRAWIDŁOWE I OPDOWIEDNIE PYTANIA

DZIEKUJĘ!!!!
Wysłano: 22 Maj 2008, 10:56
 
Temat: ANKIETA DO BADAŃ -PRACA MGR PROSZĘ O POMOC
Subforum: Zasoby wiedzy
Postów: 1
Odsłon 127

"120 godzin tułaczki po Polsce..." czyli moja tras

Witam was gorąco - troszkę poczytałam sobie o tej całej wyprawie - i naprawdę jestem pełna podziwu. Naprawdę - ludzie, którzy decydują się na taką pracą (zawód kierowcy ciężarówki) muszą mieć bardzo silną psychikę. I poza tym trzeba to po prostu lubić. Mam wielu znajomych, którzy niestety, ale sie do tego nie nadają, choć próbowali wielokrotnie. Niektórzy potrzebują rozmowy, ale nie takiej przez CB... Wiem też, że niektórzy potrafią to przemóc ,gdyż podstawowym argumentem będącym za są po prostu warunki materialne - bo nie oszukujmy się są to spore, jak na obecna czasy pieniażki...
Ale przecież pieniądze to nie wszystko... Choć bez pieniędzy to wszystko ***
pozdrawiam was gorąco i powodzenia
Wysłano: 2007-08-13, 22:25
 
Temat: "120 godzin tułaczki po Polsce..." czyli moja tras
Subforum: Ogólnie waga ciężka
Postów: 66
Odsłon 10333

Odejście z UE możliwe?

Spokojnie Chodzi mi o to, że zauważyłem że po prostu czym bardziej "ucywilizowany" i bogaty kraj tym mniej w nim wartościowych ludzi i gorsze społeczeństwo. Oczywiście wiadomo, że też chciałbym żebyśmy żyli w dostatku, no ale mam nadzieję że nie dojdziemy do tego dorobku taką drogą i z takim efektem jak kraje zachodnie. Komunista ? A za realistę dziękuje.

PS Najpierw trzeba wziąć się za odnowę moralną społeczeństwa a nie materialną. I to powinien być jak dla mnie w dzisiejszych czasach priorytet.
Bo co z tego, jakbyśmy zbudowali dobre warunki materialne, jakby korzystały z niej szuje karierowicze ?

Troszkę się offtop zrobił...
Wysłano: 2009-02-14, 18:35
 
Temat: Odejście z UE możliwe?
Subforum: Ogólny
Postów: 67
Odsłon 3445

AFRYKA 2007 - Toruń

M. - jak wiadomo prawdziwa murzynka- o festiwalu z nieco innej strony -> Niestety ponieważ pomimo całej mojej spontaniczności osobiście na imprezie się nie zjawię (z podobnych co Julita względów :/), chciałabym chociaż zachęcić do udziału tych, którzy mogą i przypomnieć tym, którzą są już zdecydowani o podstawowym celu imprezy, a mianowicie idei pomocy dla Czarnego Lądu ! Po Zambii, Kenii, Burundi czy Tanzanii przyszła pora na Sudan , gdzie wksaźniki niedożywienia należą do najwyższych na świecie -> Czy wiecie, że 33 proc. mieszkańców północnego Darfur`u (?) cierpi z powodu niedożywienia, a 5,4 proc. jest skrajnie niedożywiona ?

Heh, w sumie można by symbolicznie kupić bilet i nie jechać,ale biorąc pod uwagę moje obecne warunki materialne jest to średni pomysł ;]

Pamietajcie Africa Is Hungry!
P.S. Udanej imprezy & Proszę pozdrowić Etnę =)
Wysłano: Sob 20 Sty, 2007
 
Temat: AFRYKA 2007 - Toruń
Subforum: Koncerty, wydarzenia
Postów: 151
Odsłon 6184

Wiara

To bardzo dobrze, ze przedstawiles swoja sytuacje. Masz zone, dzieci. Nie jestes teoretykiem. No i wszystko pieknie, ladnie. Robisz co mozesz by dac tym dzieciom dobre zycie. Chwala Ci za to. Samo podejscie do tematu jest jednak sprzeczne z tym co mowi KK a o tym tu byla mowa.
Ja myslę, że spora część społeczenstwa boryka sie z takim "wyborem": Zyc zgodnie z wola Boza, czy zyc godnie, majac odpowiednie warunki materialne..
Ja jestem na drodze "teoretycznej" bo meza i dzieci nie mam, ale to jest ten czas, kiedy ugruntowuje się mysli w pewien sposob. Na dzien dzisiejszy chcialabym zyc zgodnie z nauczaniem Kosciola... reszte zweryfikuje kiedys zycie....
Wysłano: 27 mar 2009, o 09:42
 
Temat: Wiara
Subforum: Wiara
Postów: 174
Odsłon 1020

Witam Mamuśki!!!!!!

Prosze podpowiedzcie mojej Pani jaka pomoc oferuje SURE STAR. slyszelismy ze te kobitki co przychodza z tej instytucji i badaja sytuacje w domu sa nadgorliwe. owszem ofiaruja pomoc w formie dostarczenia najtanszych produktow w puszkach z Azdy lub 10 funtow na miesiac ale wtedy notuja ze masz mardzo zle warunki materialne i nachodza cie kilka razy w tyg bez zapowiedzi.jesli nie zastana cie w domu tez to notuja a potem odpytuja CO GDZIE I DLACZEGO? MOżE TO JAKAś SEKTA Co WY wiecie o tej instytucji???
Wysłano: Pon 13 Sie, 2007 08:20
 
Temat: Witam Mamuśki!!!!!!
Subforum: ZDROWIE
Postów: 27
Odsłon 5360

Kontrowersje

Cytat:Ja osobiście byłabym głęboko wzruszona i wdzięczna, gdyby ukochany mężczyzna mógł urodzić za mnie.

To poproś ukochanego mężczyznę by to za Ciebie zrobił. I powiedz, że byłabyś głęboko wzruszona i wdzięczna.
Cytat:A wiecie, jakie są wymogi dla rodziny adopcyjnej?
Przede wszystkim:
-dobre zdrowie,
-odpowiednia różnica wieku między adoptowanym i adoptującym,
-odpowiednie warunki materialne i mieszkaniowe, umożliwiające wychowanie dziecka.

Łatwiej je spełnić niż przerobić ukochanego na inkubator.
Cytat:Ten facet to kobieta, tylko w męskim ciele.

To nie jest facet. To jest kobieta bez piersi i z męskim owłosieniem.
Wysłano: 2008-03-30, 23:36
 
Temat: Kontrowersje
Subforum: Kontrowersje
Postów: 68
Odsłon 1512

Kontrowersje

A wiecie, jakie są wymogi dla rodziny adopcyjnej?
Przede wszystkim:
-dobre zdrowie,
-odpowiednia różnica wieku między adoptowanym i adoptującym,
-odpowiednie warunki materialne i mieszkaniowe, umożliwiające wychowanie dziecka.
Nie wszystkie pary spełniają te wymogi. Zdyskwalifikować tu może nawet astma, jeśli akurat osoba kwalifikująca kandydatów uzna to za poważną chorobę. O wszelkich "odpowiednich" warunkach nie będę się rozwodzić, ponieważ nie ma oficjalnych. prawnych ustaleń co to słowo oznacza i wszystko zależy od widzimisię paniusi z dyplomem psychologa
Wysłano: 2008-03-30, 22:42
 
Temat: Kontrowersje
Subforum: Kontrowersje
Postów: 68
Odsłon 1512

Naród

Cytat:
Zapraszamy na Bronx albo do Francji . Tam Kiszka pozna uciskanych i biednych murzynów.


Byłem, poznałem, dziękuję. Na Bałkanach jest gorzej.

Bałkany też byłeś, poznałeś, dziękujesz? Co tam jest "gorsze" i pod jakim względem, niż na przedmieściach Francji, czy na Bronxie. Bo ja np. na zachodzie nie byłem, to nie wiem.

Wiem za to, że Bałkany to jeden z ostatnich regionów, gdzie społeczeństwa trzymają się "kupy" dzięki więziom oddolnym - właśnie etnicznym, religijnym. Nikt im tego siłą nie narzuca, nikt ich siłą nie miesza. Tożsamość narodowa narodów Bałkańskich jest w dużej mierze prawdziwa dlatego, że wykształcona organicznie, a nie inerwencją, jak np. we Francji. Jedynym problemem podobnym do czarnych hord na zachodzie, mogą być cyganie, również sprowadzeni na zasadzie sztucznej interwencji i również nie chcący się asymilować.
Tak, byłem wiele razy. Timber napisał, że mam poznać biedę to stwierdzam, że na Bałkanach jest ona większa niż w takim Paryżu czy Londynie. No chyba, że widzicie tylko takie Bałkany, jakie pokazują w reklamach biur podróży to faktycznie luksus jest.
Nigdzie nie stwierdziłem, że mieszkańcy krajów bałkańskich są gorsi od kogokolwiek. Jak wspomniałem, chodzi mi tylko o warunki materialne, których podobno (jako fstrentny kapitalista) nie znam i nigdy nie spotkałem w życiu biedy.
Wysłano: 2009-05-01, 14:18
 
Temat: Naród
Subforum: Ogólny
Postów: 163
Odsłon 3634

Marzymy o zostaniu rodzicami!

Jesteśmy małżeństwem od 7 lat i mimo usilnych starań nie możemy doczekać się potomstwa.
W końcu zdecydowaliśmy się na adopcję. Niestety w ośrodku załamała nas informacja,
że na szkolenie uprawniające do wszczęcia dalszych procedur adopcyjnych musimy czekać ponad 1,5 roku. Dla nas to bardzo długo, bo ja mam już 34 lata, a mój mąż 33 i nie chcielibyśmy być dziadkami dla swojego dziecka.
Tak w ogóle, to mieszkamy na Opolszczyźnie (Olesno) i nie ma dla nas znaczenia, dokąd musielibyśmy jechać, żeby porozmawiać z MB, aby mogła ocenić czy jesteśmy godni zaufania. Oboje mamy wyższe wykształcenie i stałą pracę (nauczyciele j. niemieckiego). Właśnie kończmy budowę domu na wsi(bardzo spokojne i ładnie położone miejsce,idealne dla dzieci) tylko po co nam dom, jeżeli nie będzie w nim małej pociechy? Jesteśmy więc w stanie zapewnić dziecku odpowiednie warunki materialne, ale przede wszystkim będziemy chcieli stworzyć mu dom, gdzie będzie się czuło kochane i bezpieczne. Nie chciałabym, żeby zabrzmiało to jak chwalenie się, ale nasi znajomi uważają nas za bardzo dobre małżeństwo. Jesteśmy ze sobą szczęśliwi, ale do pełni szczęścia brakuje nam maleństwa.
Czekamy na wiadomości od MB. Pozdrawiamy Ula i Paweł
Wysłano: 2009-04-26, 12:17
 
Temat: Marzymy o zostaniu rodzicami!
Subforum: Nasze poszukiwania
Odsłon 64

ZABURZENIA W ZACHOWANIU A NIEDOSTOSOWANIE SPOŁECZNE

Agatka (imię zostało zmienione). Do przedszkola uczęszcza drugi rok. Jest dzieckiem ekspansywnym ruchowo, jej potrzeba aktywności ruchowej ujawnia się w każdym miejscu.Szalejąc stwarza niejednokrotnie sytuacje niebezpieczne dla siebie i innych.Podczas prac wychodzi na dywan, biega, potrąca innych, jest sprawca zamieszania i niepokoju...
Po zwróceniu uwagi za złe zachowanie uspakaja się tylko na chwilę i wraca do swego zachowania.
Dziewczynka siedząc macha nogami, trąca , kęci się.Jest częstym źródłem zamieszania.Jej konflikty wynikają głównie z chęci górowania nad innymi, rządzenia, dązenia do unieszkodliwienia konkurenta wyrażające się w niszczeniu prac kolegów, wyśmiewania mniej zaradnych, błaznuje. Rodzice nie uznają problemów, warunki materialne są dobre.Matka nie widzi nic złego w zachowaniu, choć mówi :"nie mam już słów, wierciocha z niej , jak jest w przedszkolu mam trochę spokoju.
czy zachowanie dziewczynki wskazuje na symptomy Zespołu nadpobudliwości ruchowej.
Wysłano: 2007-10-19, 18:17
 
Temat: ZABURZENIA W ZACHOWANIU A NIEDOSTOSOWANIE SPOŁECZNE
Subforum: Terapia pedagogiczna
Postów: 34
Odsłon 1738

28.05 Kraków - film: "Od Lenina do Lenona"

Żeby ludzi przyciągnąć aktualnie, to by chyba trzeba było zorganizować intelektualna kopulację Dody i Sida Viciousa, koniecznie w anarcho-feministycznym kontekscie...
W zeszłym miesiącu była:
-pankowa dyskoteka,
-feministyczne spotkania, dyskusja i takaż wystawa,
-2 wernisaże obrazów,
-koncert noisowy,
-koncert krastowo-hardkorowy,
-koncert pankopolo (zielony hałas),
-rosyjska potańcówka,
-koncert jazz-noisowy,
-kilka projekcji filmowych,
-dni arabskie,
-cykliczne granie muzyki "na żywo" (elektronika, dub, jazz)
-spektakl teatralny,
-3x impreza urodzinowa.
Frekwencja mierna, może poza tymi urodzinami, ale nam już naprawdę zaczyna koncepcji brakować, co zorganizować, żeby środowisko z "półświatka" przyciągnąć, zainteresować, pobudzić. Jedni mają za daleko, dla innych jesteśmy za radykalni, dla kolejnych za mało. Paru osobom się twarze barmanów nie podobają, a część osób narzeka, że nagłośnienie słabe i warunki materialne liche. A jak jakiś "łysy z wąsem" na miasteczku KSU zrobi albo inne emoskrimo z vivy, to ludzie drzwiami i oknami walą, nie przeszkadza im nawet zachowanie ochroniarzy......
Wysłano: 2008-05-26, 13:15
 
Temat: 28.05 Kraków - film: "Od Lenina do Lenona"
Subforum: Koncerty
Postów: 4
Odsłon 328

Spłata kredytu odnawialnego

Witam Pana . Mam sprawę , która spędza mi sen z powiek . Jakiś czas temu wzięłam z banku kredyt odnawialny . Kiedy wpływy do banku przestały wpływać bank zażądał spłaty . Sytuacja moja była tak zła , że nie mogłam tego spłacić . Potem dostałam (ok. 4 lata temu) wezwanie od windykacji o spłatę . Ze względu na trudne warunki materialne zmieniłam miejsce zamieszkania .Obecnie mieszkam już 3 lata w nowym mniejscu. Niektóre dokumenty przy przeprowadzce uległy zniszczenu i nie posiadam konta na które mogłabym wpłacać systematycznie pieniądze . Nie potrafię zrozumieć dlaczego do tej pory nikt nie zwraca się do mnie o spłatę tego kredytu . Ja mam stałe zameldowanie i stałą rentę inwalidzką więc łatwo można mnie odszukać. Wpadłam na pomysł, że może mogę wpłacać jakieś kwoty na moje stare konto w tym banku, ale nie wiem czy to dobre rozwiązanie . Wiem co komornik może zrobić za niewielki dług i bardzo się boję . Całej sumy nie mogę spłacić, ale systematycznie jakieś kwoty . Bardzo proszę o radę . Z góry dziękuję .
Wysłano: 2009-04-17, 11:25
 
Temat: Spłata kredytu odnawialnego
Subforum: Postępowanie cywilne
Postów: 1
Odsłon 58

Kontrowersje

O tak. You are my personal hero, Oyen!
Cytat:Dobrze wiedzieć, że gatunek ten jeszcze nie wymarł


Jak słusznie zostało to zauważone... jeszcze...
Mam pewną teorię. Mianowicie: Odłam rodziców, ze względu na coraz cięższą sytuację materialną, której sprawcą jest rząd/system/pracodawca/itd. pracuje coraz więcej, by zapewnić swojej pocieszce godziwe warunki egzystencjalne. Sam dzieciak schodzi na plan dalszy, jego wychowanie zostaje spłycone, ze względu na brak czasu (bo pracy więcej). Zostaje coraz bardziej pozostawiony sam sobie. A jak głosi jedno z podstawowych praw Murphiego: "Sprawy pozostawione same sobie mają zadziwiającą tendencję do przybierania najgorszego możliwego obrotu."
Co Wy na to?

I jeszcze jedno: Co z dzieciakami z "dobrych domów"? Zjawiskiem "Bananiarstwa", jak to zwykłem określać. Zbyt dobre warunki materialne, powodujące rozwydrzenie i wyuczające postawy biorczej (choć preferuję inną nazwę: PASOŻYTNICTWA).
Wysłano: 2006-11-14, 01:30
 
Temat: Kontrowersje
Subforum: Kontrowersje
Postów: 24
Odsłon 479

Zamówilem sobie B4 z allegro za 145zl z wysylka wliczona :-)

Jeszcze jedno. W żadnym wypadku nie wyśmiewam posiadaczy chinek. Ludzie kupują to albo nieświadomie, albo z konieczności - chcą postrzelać ale warunki materialne pozwalają tylko na tyle. Chodzi po prostu o to, żeby mieć do tego właściwy dystans - bo nie jest tak, jak w reklamie, że złapało się byka za rogi.
Niektórzy kupują na zasadzie - "mało wydam i zobaczę czy mi się to spodoba". Z takim sprzetem większa jest szansa na zniechęcenie. Pod względem ekonomicznym to też kiepska inwestycja, bo karabinka już raczej nie odsprzedamy. Tymczasem kupując karabinek za ok. 500-600 zł, zabawa jest dużo przyjemniejsza, a szansa ew. odsprzedaży za 400-500 zł bardzo duża. W efekcie bilans ekonomiczny taki sam, ale nie pozostaje nam po tym niesmak, że nabito nas w butelkę.
Nie jest żal stracić w sposób zamierzony 100 zł, ale stracona bezsensownie 1 zł potrafi się przypominać długi czas.

Wiem też, że wielu posiadaczy takich wiatrówek zagląda na to forum. Nie wypowiadają się, i nie uczestniczą w spotkaniach, nawet tych lokalnych. To błąd. Mimo "złej prasy" na forum, to jeszcze nie spotkałem się z przypadkiem, by przy spotkaniu na strzelaniu, jakikolwiek posiadacz chinki został wyśmiany, czy odtrącony. Wręcz przeciwnie i zawsze jest okazja by postrzelać z innego sprzętu i zobaczyć w czym tkwi różnica.
Jest też spora szansa, nabyć z drugiej ręki, w dobrej cenie karabinek, co do którego wiemy, jaką miał "przeszłość".
Wysłano: Wto 20 Cze, 2006 12:37 pm
 
Temat: Zamówilem sobie B4 z allegro za 145zl z wysylka wliczona :-)
Subforum: "Najlepsze, najszybsze, najtańsze"
Postów: 132
Odsłon 11259

Co się dzieje z Naszą Oświatą?!!?

Uh nie chodzi mi o warunki materialne oczywiscie, bo one sa naprawde dobre patrzac z boku. I rzeczywiscie duzo mlodych osob jest rozpieszczonych, ale wlasnie ktos ich tak wychowal... Z reszta tu nie chodzi nawet o to. Jak pisalem problem jest komlpeksowy. Dzisiaj mlody czlowiek, jak slusznie zauwazyles ma wszystko i wszystko prawie mu wolno. Ale to tylko w kwestji czysto karnej. Stworzony zostal mechanizm, w ktorym kasa rzadzi. Ktos go stworzyl takim. Przeciez nie mlodzi ludzie:) Chodzi moim zdaniem o sposob w jaki czlowiekw polsce do wszystkiego dochodzi.
W chwili obecnej mlodzi ludzie nie sa w stanie w b. mlodym wieku sie roziwjac. Prace ciezko dostac osobomz dobrym wyksztalceniem. tu nikt nikomu ne da troche zarobic. Wiec mlodzi ludzie nauczeni sa ze wszystkod ostaja. To samo w szkole, czy kosciele. Mlody czlowiek nie musi sie domyslac, szukac... W szkole dostanie 50kg ksiazek, ktore ma wykuc na pamiec, zeby wiedziec wszystko o wszystkim (nie rozumiec, pamietac po prostu). Itd. itp. I w tym tkwi problem moim zdaniem. Ludzi enie sa nauczeni zeby samemu pomyslec, wiec ida po najmniejszej linii oporu. Stad takei zachowanie... I dlatego trzeba to zmienic.
Wysłano: Wto Mar 07, 2006 6:28 pm
 
Temat: Co się dzieje z Naszą Oświatą?!!?
Subforum: ŚMIETNIK
Postów: 10
Odsłon 3226

Forum ogólne

Grazko - bardzo dobrze sie tu mieszka biorac pod uwage warunki materialne i to, ze bardzo szybko mozna do czegos dojsc. Ale ta tesknota za krajem, za tym co polskie... Nawet pomidory nie smakuja ani nie pachna, jak te nasze... Zadne warzywo ani owoc to nie jest to samo co w Polsce... A za slonina? Ostatnio malo sie nie zabilam, zeby ja zdobyc, bo tak bardzo chcialo mi sie jajecznicy na skwaruszkach... :oops: :D
Tak sie "mecze" tutaj juz 5 lat, nie narzekam, ale jednak...
Beatko - rozumiem Cie, tym bardziej, ze tez miewam z mezem rozstania, no ale nie kilkumiesieczne... Napewno na poczatku bedzie Ci trudno, ale pozniej sie przyzwyczaisz, tym bardziej, ze dzidzia zacznie w brzuszku szalec na dobre, wiec bedziesz wiedziala, ze nie jestes sama, a czesc meza jest w Tobie :)
Jesli na USG idziesz za 3-4 tygodnie, to napewno plec bedzie juz widoczna, jesli dzidzia nie odwroci sie do Was tylaskiem ;) A wtedy bedzie Ci jeszcze weselej :)
No i musisz pamietac, ze tutaj zawsze sie mozesz wyzalic. Zawsze bedziemy sie Ciebie jakos staraly pocieszyc ;) Glowa do gory! No i powodzenia na egzaminach!!!
Agulusia - a Ty podpadasz... Choc nie chce mi sie slodkiego, ale kawal takiej swojskiej karpatki, to bym wciagnela :evil: :P Ale nie zaluj sobie, zjedz i ten MOJ kawal :mrgreen: Smacznego!
Wysłano: N cze 12 2005, 20:30
 
Temat: Forum ogólne
Subforum: Forum ogólne
Postów: 11142
Odsłon 221523

Ludowe Wojsko Polskie

W książce Bolesława Dańko (byłego oficera 1 pp 1 DP) „Nie zdążyli do Andersa (Berlingowcy)”, który w latach 1979-80 odwiedził 100 byłych kościuszkowców (z rejonu woj. szczecińskiego) i przeprowadził pewnego rodzaju ankietę, są takie dane:
1. 14% ukończyło 4 klasy szkoły powszechnej
2. 40% - 7 klas
3. 18% uzyskało wykształcenie niepełne średnie
4. 25% średnie
5. 3% wyższe
Przed przejściem na emeryturę lub rentę
1. 10% pracowało jako pracownicy niewykwalifikowani
2. 29% wykwalifikowanych
3. 25% pracowało umysłowo
4. 18% było rolnikami
5. 18% oficerami zawodowymi
Dochody w przeliczeniu na jedna osobę wynosiły od 1300 do 7500 zł. 33% miało dochód do 2500 zł w tym 15 osób do 2000 zł, 25% osób miała dochody od 2500do 3500 zł. W podanych dochodach uwzględnione jest już 25% dodatki z tytułu odznaczeń. Otrzymywało je 93% odwiedzonych.
Jak z tego widać warunki materialne byłych Berlingowców w większości nie były rewelacyjne.
Książka ze względu na zawartość nie ukazała się w roku 1982 (jak było planowane) lecz dopiero w 1992.
Wysłano: So 05 sty, 2008 23:47
 
Temat: Ludowe Wojsko Polskie
Subforum: Ludowe Wojsko Polskie
Postów: 2
Odsłon 426

Korwin to debil szkodzący libertarianizmowi

Cytat: Rozwiń.

Cytat: To zależy jak rozpatrujemy korzyści/szkody.
Zdaję się, że rozwój technologii prowadzi do wzrostu dobrobytu. Pod butem kolonizacyjnym, panowały lepsze warunki materialne dla murzynów niż przed owym.

Cytat: Ekspansywna polityka III Rzeszy raczej nie była powodem tego, że mieli zbyt szybki dostęp do technologii.

Cytat: Chwilia, chwila. Poprzez selekcje naturalną rozumiem po prostu brak kolonizacji.

Cytat: W jaki sposób to usprawiedliwia wojny?

Cytat: No widzisz. Wiem, że jesteś ekspertem w tej dziedzinie , ale tutaj zdania są ostro podzielone. Czy mały klapsik można nazwać przemocą?

Cytat: Przemoc, Droga Pani, jest DOBRA! Mężczyźni muszą być od przedszkola uczeni stosować przemoc – bo tylko oni to umieją; tylko oni są w razie czego do tego zdolni.

Cytat: Hm, nie bardzo rozumiem, czy JKM chce komukolwiek zabraniać wydawać pieniędzy na co chce i zamykać organizacje charytatywne?

Cytat: W skrócie: „kapitalizm” - to ustrój, w którym forsa idzie tam, gdzie daje największy zysk; przeciwieństwem „kapitalizmu” jest „woluntaryzm” - czyli ustrój, w którym forsę wydaje się wedle upodobań, jak nam się zachce.

Cytat: Nie jestem za selekcją naturalną opartą na wojnach, przemocy i agresji. Jestem za selekcją naturalną w kulturze, gospodarce.



Trzeba było napisać, bo jeśli się nie mylę to Korwin nie podziela tego zdania.
Wysłano: Wto 07 Kwi, 2009 14:02
 
Temat: Korwin to debil szkodzący libertarianizmowi
Subforum: Dyskusje Światopoglądowe
Postów: 90
Odsłon 1486

PRACA

Oczywiście zrozumiałam
Podpisuję się pod tym, że z ciążą nie należy zwlekać.
Jeśli tylko i warunki materialne, a przede wszystkim zdrowotne umożliwiają - nie ma na co czekać
Dochodzi jeszcze kwestia dojrzałości emocjonalnej - ale o Kotka w tej kwestii naprawdę nie mamy się co martwić
Wysłano: Sob Lip 08, 2006 10:29 am
 
Temat: PRACA
Subforum: Ogłoszenia
Postów: 287
Odsłon 15337

Wyjazd za granice wyrazem patriotyzmu?

Dla mnie to wygląda tak. Wiadomo, że w Polsce naprawdę zdarzają się wypadki, żel udzie muszą wyjechać aby godziwie żyć i nie uważam, że to brak patriotyzmu. Tylko rzeczywiście prawdziwy patriota w takiej sytuacji wróci wtedy kiedy już będą mu na to warunki materialne pozwalały albo chociaż spędzi w ojczystym kraju emeryturę
Wysłano: 2007-11-12, 11:38
 
Temat: Wyjazd za granice wyrazem patriotyzmu?
Subforum: Nikt nie jest samotną wyspą
Postów: 14
Odsłon 1726

[społeczeństwo] Nasz patriotyzm

Ja jestem patriotą – chyba zawsze tak było. Moja postawa patrioty nieco się różni od teorii kreowanych przez pewną partię, czy pewne radio, których nazw nie wymienię Nie głoszę bowiem hasła Polska dla Polaków czy tym podobnych – ale ciszę się, że jestem Polką, że tu mieszkam – i nie chcę tego zmieniać! Rozumiem oczywiście różne powody zmuszające ludzi do emigracji - ale uważam, że ostatnio zjawisko to staje się trochę niepokojące. Nie wszystkie bowiem wyjazdy są podyktowane względami materialnymi – a w efekcie przynoszą więcej złego niż dobrego – rozbite rodziny, dzieci wychowywane przez dziadków, czy dalszych krewnych. Mimo, że jestem patriotą to jestem też zwolennikiem Unii Europejskiej – bo wydaje mi się, że osiągając – oczywiście z czasem - pewien poziom życia krajów unijnych warunki materialne przestaną mieć takie znaczenie – a dostrzeżemy walory naszego kraju – to jest naszej kultury, historii, tradycji, środowiska naturalnego – i to ludzi przekona, że warto być Polakiem i warto tu mieszkać! Bo naprawdę nie mamy się czego wstydzić – a wielu wartości inni Europejczycy mogą nam pozazdrościć! Żeby to jednak dostrzec i docenić – to moim zdaniem trzeba odpowiedniego wychowania – i to zarówno w szkole jak i w domu. W szkole to przede wszystkim lekcje historii – bo to podstawa – znajomość naszej historii może wyzwolić postawy patriotyczne, ale i wychowanie w domu, rozmowy ze starszymi członkami rodziny – którzy jeszcze nadal wiele pamiętają. Moi rodzice na przykład przeżyli II Wojnę Światową i wiele pamiętają, dziadków z kolei ja nie pamiętam – ale pamiętam opowieści które często w domu słyszałam o okropnościach wojny, o szlaku armii Andersa, który przeszedł mój dziadek, czy jeszcze dawniejsze przekazywane z pokolenia na pokolenie – związane z historią mojego domu jeszcze z czasów rabacji chłopskiej. To właśnie była ta podstawa, która myślę ukształtowała mój patriotyzm i tak mi zostało
Wysłano: |9 Lis 2007|, 2007 20:35
 
Temat: [społeczeństwo] Nasz patriotyzm
Subforum: Na poważnie
Postów: 8
Odsłon 1258

Wspólnoty rasta w Polsce

Ja akurat mam taką osobowość, że z natury jestem zdolna do wyrzeczeń i ciężkiej pracy w imię Słusznej Sprawy (wiem, zabrzmiało egzaltowanie i rodem z lektury szkolnej). Ale z drugiej strony po pobycie w różnorakich związkach religijnych widzę, że w dzisiejszej Polsce naprawdę mało kto chce się angażować. Wszyscy idą po najmniejszej linii oporu. A przecież na dobrą sprawę nikt (oprócz pastora :P) w takim protestanckim kościele nie żyje na co dzień i nie musi ciężko harować w roli na owoce swojej pracy, bo z reguły, nie mówiąc o bezrobotnych, ma jako takie stałe zatrudnienie. Problem w tym, że życie pokazuje, iż bardzo często nie jest w stanie się zadowolić tym, co ma i zamiast okazywać "chrześcijańską radość", całe życie psioczy na warunki materialne nie widząc, że dobry Jezus, na którego tak kładą nacisk protestanci nad nim czuwa /w naszym przypadku byłby to chyba Jah/Haile Selassie?/. Niektórzy młodzi ludzie - dzieci tych osób (więc nie "młodziutcy ludzie chcący na siłę się wszczepić wbrew woli rodziców" ) bywają kompletnie wyzuci z duchowości. Nie znają Biblii, za to można dowiedzieć się od nich wszystkiego na temat najnowszej mody na przykład. Ich "zwiastowanie o Bogu" ogranicza się do wytykania błędów Kościołowi Katolickiemu.

Słyszałam kiedyś takie zdanie z ust młodej chrześcijanki: "staram się okazywać chrześcijańską radość, bo MAMA MI TAK ZAWSZE POWTARZA". Groteskowe, prawda? Jeśli kiedykolwiek powstanie komuna rastafariańska, życzę wszystkim jej członkom (a zresztą co tam - może sama do niej dołączę, wszak będę już pełnoletnia!), aby nie wkradła się do niej letniość i beznadzieja tak często dzisiaj spotykana w różnych organizacjach. A przecież naprawdę nie chodzi tu o nieustanne, codzienne poświęcanie się, które miałoby miejsce w komunie - jedynie o uśmiech, dobre słowo, zaproszenie kogoś do domu po nabożeństwie, zwiastowanie Ewangelii, społeczność z Bogiem. Dla mnie nie jest to trudne, a jestem jeszcze młodziutka. Zatem dlaczego jest to trudne dla starszych?

Przepraszam Was za taki offtopic na temat nie-komun w wątku poświęconym komunom. Ale takie właśnie organizacje, to też w pewnym sensie wspólnoty i na ich podstawie można by zastanawiać się, czy ludzie w dzisiejszej Polsce są naprawdę zdolni do prawdziwej miłości do RastafarI i wspierania siebie nawzajem w życiu na jej podstawie.

Znam ludzi (i dziękuję Ci Jah za nich!!!), którzy reprezentują postawę odwrotną, ale naprawdę długo na nich czekałam. No i poza tym to tylko internet - tu mogę zwrócic się do kogoś bracie/siostro bez obawy, że delikwent/ka mnie zje. A w realu zaraz pomyślelliby, że jestem nienormalna, choć u protestantów taki sposób zwracania się właśnie obowiązuje

Pozdrawiam wszystkich szczerych i dobrych Chrześcijan /no i przyszłych członków komuny rastafariańskiej rzecz jasna/ :-P
Wysłano: Sob 31 Maj, 2008
 
Temat: Wspólnoty rasta w Polsce
Subforum: Rastafari i Wiara
Postów: 79
Odsłon 3412

W____

Ucieczka z Katowic – losy rodziny

Konstanty Wolny na kilka miesięcy przed wybuchem wojny, zdawał sobie sprawę, że jest ona nieunikniona, bardzo wierzył, że Francja pomoże Polsce. Wybucha druga wojna światowa. Wraz z grupą śląskich działaczy wyjeżdża autobusem w kierunku granicy wschodniej. Po wędrówce w dniach od 2 do 13 września znalazł się w Zaleszczykach. Pomimo zmęczenie i obawy o los dwóch córek Haliny i Ireny, które są razem z nim, nie wybiera kierunku na Rumunię i nie przekracza granicy polskiej. Kieruje się dalej do Lwowa. W Krakowie uzgodnił, że do Lwowa mają na własną rękę dotrzeć synowie Marian i Witold. Osiedla się we Lwowie.

Śmierć Konstantego Wolnego

Wraz z grupą dawnych współpracowników tworzy Komitet Uchodźców Śląskich. Ciężkie warunki materialne, rozłąka z najbliższymi, a także upadek Francji na którą tak liczył powodują nasilenie choroby serca. O tej sytuacji pisze w liście z dnia 29.01.1940r. do syna Zbigniewa, który przebywa w Oflagu ‼Zdaje mi się, że byłem bardzo chory na serce, ale się mój stan chyba polepszył..........”. Przebywa też w szpitalu Ubezpieczalni Społecznej. Mieszkając we Lwowie przy ulicy Dąbrowskiego 8 m 7, czy też przebywając w szpitalu troskliwie opiekuje się Konstantym Wolnym, dr Henryk Jarczyk. Podczas kolejnego załatwiania miejsca w szpitalu do którego koniecznie chciał iść w dniu 9.11.1940r. o godz. 12oo nagle umiera w obecności prof. Kazimierza Zycha. Diagnoza – ostra niewydolność mięśnia sercowego. Został pochowany w grobowcu o.o. Jezuitów na cmentarzu Janowskim we Lwowie.

Informacja z Dziennika Polskiego wydawanego w Londynie z początku 1942r.:
‼Do Londynu nadeszło potwierdzenie o śmierci śp. Konstantego Wolnego, byłego trzykrotnego marszałka Sejmu Śląskiego, byłego zastępcy Polskiego Komisarza Plebiscytowego śp. Korfantego, twórcy statutu autonomicznego Województwa Śląskiego. Zmarły na wojennej tułaczce śp. Marszałek Konstanty Wolny należał do najbardziej zasłużonych działaczy śląskich. Należał On do dziesiątek organizacji. Choć w życiu bardzo bezpośredni, powszechnie otoczony był szacunkiem..................
Pracuje niezmordowanie, cicho i skromnie, jest wszędzie tam gdzie potrzeba tego wymaga.
Odszedł od nas w zaświaty człowiek o kryształowym charakterze, gorący patriota i wielki syn ludu śląskiego, który dobrze się zasłużył Polsce i ziemi śląskiej; poszedł za swoim przyjacielem śp. Wojciechem Korfantym, po trudach pracowitego żywota, po walkach i poświęceniu. Cześć Jego Świetlanej Pamięci!”

Wolny1
Wysłano: wtorek, 3 lut 2009, 17:20
 
Temat: W____
Subforum: W____
Odsłon 20

Czekamy na maluszka !!!

Witam jeżeli jesteś mamą i szukasz rodziny dla swojego maluszka, to napisz maila do mnie!!! Wiem, że dycezja jest bardzo ale to bardzo trudna, jestesmy kochającym sie małżeństwem, posiadamy bardzo dobre warunki materialne i chcemy stworzyć rodzinę, zapewnimy Twojemu dziecku wszystko co najlepsze.... :) Daj nam szansę na rodziceielską miłość!!!!!
Wysłano: 2009-02-18, 10:41
 
Temat: Czekamy na maluszka !!!
Subforum: Nasze poszukiwania
Odsłon 64

Jakie rybki najlepiej hodować w szkole?

Cytat: Ja to w zasadzie piszę w imieniu cioci, która uczy biologii.

Cytat: A jakie macie warunki materialne? Mam tu na myśli budżet ewentualnie czy macie już jakiś zbiornik itp.

Wysłano: 13 Luty 2008, 18:06
 
Temat: Jakie rybki najlepiej hodować w szkole?
Subforum: Ryby słodkowodne
Postów: 27
Odsłon 1210

Oddam dziecko do adopcji przez AZW

Asia i Adam, jest ważna ale warunki materialne są również bardzo ważne
Wysłano: 2009-04-18, 20:21
 
Temat: Oddam dziecko do adopcji przez AZW
Subforum: Nasze poszukiwania
Postów: 166
Odsłon 3658

Szariat w Polsce?

Cytat: Islam
Chociaż islam podkreśla ważność życia danego przez Boga (Koran 12:85), to nie potępia aborcji tak jednoznacznie, jak większość wyznań chrześcijańskich. Wynika to z przekonania, iż życie (ar. ruh) nie zaczyna się od momentu zapłodnienia. Prawo islamskie (Szariat), m.in. na podstawie hadisów i opisu rozwoju embriologicznego zawartego w Koranie stwierdza, iż początkowo zarodek istnieje jako zapłodnione jajo, następnie jako "skrzep krwi"; większość interpretacji przyjmuje, że Bóg obdarza embrion duszą dopiero po upływie 120 dni od zapłodnienia. Aborcja jest więc zakazana dopiero od 4 miesiąca ciąży. Do tego czasu islam zezwala na dokonanie aborcji w takich przypadkach, jak: zgwałcenie, kazirodztwo, prawdopodobieństwo ojcostwa osoby upośledzonej umysłowo, różnego rodzaju wady i uszkodzenia embrionu (np. zarażenie różyczką). Szariat zawsze zezwala na aborcję, jeśli zagrożone jest życie kobiety. Zakazana jest aborcja z powodów takich, jak trudne warunki materialne lub wybieranie płci dziecka.

Ortodoksyjni interpretatorzy Koranu (szkoła hanaficka: Turcja, Bliski Wschód, Azja Środkowa), dopuszczają aborcję z inicjatywy kobiety, bez zgody męża i także z tzw. "słusznych powodów" np. ciąża w czasie karmienia piersią dziecka. Ten pogląd podziela większość szyitów. Tylko ismailici całkowicie zakazują aborcji. Szkoły: Hanbali i Szafi (Afryka, Arabia, płd.-wsch. Azja pozwalają na aborcję do 40 dnia ciąży pod warunkiem, że mąż wyrazi zgodę.

Obecnie Algieria, Egipt, Iran i Pakistan w swoim prawodawstwie dopuszczają aborcję tylko, jeśli życie kobiety jest zagrożone (co nie oznacza, że aborcje nie są tam w praktyce wykonywane także z innych powodów). Najbardziej liberalne ustawodawstwo ma Tunezja, która dozwala na aborcję przez uprawnionego lekarza z każdego powodu u kobiet zamężnych i niezamężnych; zgoda męża nie jest konieczna.

Judaizm [edytuj]
Religijne prawo żydowskie halacha traktuje aborcję bardziej rygorystycznie, niż islam, ale nie zakazuje jej całkowicie, jak większość wyznań chrześcijańskich; ogólnie przyjmuje, że aborcja jest dozwolona tylko, jeśli ciąża stanowi zagrożenie dla życia kobiety (w tym przypadku embrion traktowany jest jako potencjalny "morderca" swojej matki, przed którym ona ma prawo bronić się).

Istnieje jednak wiele interpretacji tego prawa: od przyzwolenia na aborcję w większości przypadków do całkowitego zakazu aborcji. Talmud nie traktuje aborcji jako morderstwa, ponieważ na sprawcę aborcji nakłada tylko karę grzywny. Większość rabinów dopuszcza aborcję, jeśli ciąża stanowi zagrożenie dla zdrowia psychicznego kobiety (np. niebezpieczeństwo samobójstwa). Jako zagrożenie dla zdrowia psychicznego traktuje się ciążę, będącą wynikiem zgwałcenia lub kazirodztwa. Z reguły negowana jest dopuszczalność aborcji ze względu na wady i choroby wrodzone embrionu. Wyjątkiem jest rabin Eliezar Yehuda Waldenberg, który twierdzi, że można usunąć ciążę, jeśli embrion ma wady lub chorobę, które po urodzeniu mogą mu przysporzyć znacznych cierpień.

Ogólną zasadą w judaizmie jest traktowanie każdej prośby o aborcję jako indywidualnego przypadku, który trzeba oddzielnie rozważyć i który musi być poważnie umotywowany.



No i juz widać, że wszelkie próby "legalizacji aborcji" to wykorzystanie rozwiązań islamskich i judaistycznych.

Jeśli będziecie z kimś na ten temat dyskutować to zapytajcie się "Dlaczego chcesz wprowadzić w Polsce Szariat?"

Obrońcy "państwa neutralnego światopglądowo" chyba skrecą się ze złości.
Wysłano: 14-02-2008, 23:51
 
Temat: Szariat w Polsce?
Subforum: Diakonia Życia
Postów: 9
Odsłon 1426

Platforma segreguje uczniów

Cytat:

Mamy dwie rodziny patologiczne: X i Y, w których są porównywalne, cięzkie warunki materialne, mieszkaniowe, emocjonalne....
Dziecko z rodziny X pomimo ciężkich warunków w domu przykłada się do nauki, chce się w pełni rozwijać w sensie naukowym, emocjonalnym i społecznym. Ciężko pracuje (wiadmomo ciężkie warunki panujące w domu utrudniają prawidłowy rozwój psychospołeczny, co często odbija się na wynikach w szkole), ale udaje mu się wyróżnić bardzo wysokimi wynikami w szkole....
Dziecko z rodziny Y nie przykłada się do nauki, wagaruje, nie wkłada żadnego wysiłku w edukację......
Kogo nagrodzisz nowymi książkami, nowym komputerem: dziecko z rodziny X, żeby miało lepsze warunki i jednocześnie bodziec motywujący do dalszej ciężkiej pracy oraz żeby poczuło się wyjątkowo, wyróżnione i docenione, czy dziecko z rodziny Y, żeby książki te były praktycznie nieużywane, a komputer jak używany to tylko do rozrywki????



wiem, ze batosza wie co pisze . ty madziu wykazujesz sie natomiast pewna niewiedzą. proszę spójrz na przytoczony przez siebie przykład w taki sposób:

dziecko z rodziny y nie uczy się i olewa szkołe. stary kupuje mu fajki i mówi zeby nie był frajerem - skończy bude i razem zrobia włam.
kiedyś chciał nadrobic zaległosci - koledzy z bramy wyśmiali go, nazwali konfidentem a wkońcu pobili.
matka w poszła w długą - a za nim to zrobiła wysłała go na żebry na mały rynek. w zimie - boso. potrzebowała na wódkę.
pracownika MOPSU przegonili z domu - głupek przyniósł im ofertę pracy. praca przecież jest dla frajerów.

powiedz mi, jak ten dzieciak ma się sam zmotywować do pracy??? jak ma walczyć o kasę dla szkoły? może wpadniesz do szkoły i mu to wytłumaczysz?

czy dalej uważasz, że wszystko jest białe i czarne? życie ludzi nie jest telenowelą. przykłady podane przeze mnie nie są wcale wzięte z kosmosu! znam kilkanascie dzieciaków z takimi zyciorysami. proszę, nie chrzańcie, że jak taki człowiek usłyszy, że szkoła dostanie 5000 pln, to sie zacznie uczyć.

boq - piszesz, że powinny być szkoły lepsze i gorsze. więc przypominam. wszsytkich obowiązuje rejonizacja. boq - jak chcesz to zrobić, żeby Twoje dzieci trafiły do tej lepszej szkoły? przemeldujesz je na inny adres?

cała ta dyskusja i problem jaki powstał powinny być dla nas powodem wstydu. bez wyedukowanego społeczeństwa nic się w naszym kraju nie zmieni! dzieląc szkoły na lepsze i gorsze strzelamy sobie gola do własnej bramki.

w gestii burmistrza są szkoły podstawowe i gimnazja. 80 % społeczeństwa nie jest w stanie posłać dziecka do lepszej podstawówki z wyzszym poziomem nauczania jakie chcecie stworzyć.
gimnazjum łużyckie - podobno wysoki poziom - przygotowujące do nauki w ogólniaku. i co? zeszły rocznik sp2 w tej szkole jest reprezentowany raptem przez kilka osób. mozna policzyć ich na palcach jednej reki! to samo z Annenschule w Goerlitz.
zaprzeczając faktom dajecie wyraz nieznajomości tematu. nie słucha się ludzi, którzy mają jakieś pojęcie, tylko podejmuje się decyzje podyktowane względami politycznym. tak było za zeszłej władzy - tak jest i teraz.
Wysłano: Wto Lut 13, 2007 5:28 pm
 
Temat: Platforma segreguje uczniów
Subforum: na każdy temat
Postów: 64
Odsłon 6487

Platforma segreguje uczniów

Cytat: Na podstawie testów na inteligencje wybieramy dwoje dzieciaków na podobnym poziomie, przeciętnym nie odbiegającym od średniej.

Jednemu dajemy wszystko nowe książki, komputer, codziennie śniadanie, dostęp do Internetu, a jego szkoła to cud nowoczesnej edukacji, pełna pomocy naukowych. Jednym słowem tworzymy mu cieplarniane warunki.

Drugi dostaje minimum. Książki po koledze, komputer do rozsypujący się złom z niemieckiej wystawki, Internet to tylko jak sobie pójdzie do kolegi, należy też do tej kilkunastoprocentowej grupy polskich dzieci chodzących głodnych do szkoły. Sama szkoła bazuje na pomocach pamiętających Gierka.

W szkole pierwszego są dobrze zarabiający nauczyciele, zadowoleni ze swojej pracy. Nie maja większych problemów. Dzieci zadbane, motywowane przez rodziców, nie ma problemów z zebraniem pieniędzy na wycieczkę, żyć nie umierać.

W szkole drugiego nauczyciele marzą tylko w wyrwaniu się do tej lepszej szkoły. Fundusz płac na ustawowym minimum, niedokarmione dzieciaki rozkojarzone maltretują go na lekcjach.

Przychodzi Władza. Bierze wyniki testów i ocenia szkoły. Oczywiście biedna szkoła naszego dziecka pochodzącego z biedniejszej rodziny przegrywa już na starcie. Szkoły "bogatsze" są w uprzywilejowanej pozycji, a dodatkowa kasa tylko ją umacnia. Nauczyciele tej biedniejszej szkoły są tylko ludźmi. Zniechęcają się, wiedzą że nie mają takich możliwości prowadzenia lekcji jak ich koledzy z bogatszej szkoły. Wiedzą że nawet jeśli uda im się doprowadzić któreś dziecko do I miejsca w ogólnopolskiej olimpiadzie matematycznej, to i tak nie wpłynie to na jego wynagrodzenie, bo oceniana jest cała szkoła. Nie ma żadnej motywacji, robi niezbędne minimum.



No cóż.... dalej się nie rozumiemy!!!
W SP 5 warunki w jakich uczą się uczniowie nie od samego początku odbiegały w górę w porównianiu do warunków innych szkół. Standard szkoły poszedł w górę jest więc indywidualnej pracy szkoły (nie w sensie samego budnyku, ale uczniów, nauczycieli, rodziców...).
Podajesz jeden przykład, który zacytowałam. Podam Ci więc taki sam jednak dotyczący innej kwestii życia społecznego, na podstawie którego być może zrozumiesz o co mi chodzi:

Mamy dwie rodziny patologiczne: X i Y, w których są porównywalne, cięzkie warunki materialne, mieszkaniowe, emocjonalne....
Dziecko z rodziny X pomimo ciężkich warunków w domu przykłada się do nauki, chce się w pełni rozwijać w sensie naukowym, emocjonalnym i społecznym. Ciężko pracuje (wiadmomo ciężkie warunki panujące w domu utrudniają prawidłowy rozwój psychospołeczny, co często odbija się na wynikach w szkole), ale udaje mu się wyróżnić bardzo wysokimi wynikami w szkole....
Dziecko z rodziny Y nie przykłada się do nauki, wagaruje, nie wkłada żadnego wysiłku w edukację......
Kogo nagrodzisz nowymi książkami, nowym komputerem: dziecko z rodziny X, żeby miało lepsze warunki i jednocześnie bodziec motywujący do dalszej ciężkiej pracy oraz żeby poczuło się wyjątkowo, wyróżnione i docenione, czy dziecko z rodziny Y, żeby książki te były praktycznie nieużywane, a komputer jak używany to tylko do rozrywki????

Z Twojego toku rozumowania, z Twoich postów odnoszę wrażenie, że nagrodzisz dziecko z rodziny Y

Ja bym nagrodziła dziecko z rodziny X!!!

Czy nagrodzenie dziecka z rodziny X nie byłoby jednocześnie bodźcem motywującym inne dzieci do lepszej nauki, osiągania lepszych wyników w szkole???
Wysłano: Wto Lut 13, 2007 12:12 pm
 
Temat: Platforma segreguje uczniów
Subforum: na każdy temat
Postów: 64
Odsłon 6487

Małopolskie

Coraz więcej warszawianek decyduje się na macierzyństwo! Posiadanie dziecka jest modne

W ubiegłym roku w stolicy urodziła się rekordowa liczba prawie 24 tys. dzieci, podczas gdy rok wcześniej - 14,5 tys. Tendencja się utrzymuje - porodówki są oblegane, szczególnie te modne np. szpital św. Zofii. Ożywienie panuje na internetowych forach, gdzie kobiety wymieniają uwagi o klinikach, w których najlepiej rodzić, lekarzach i technikach rozrodu wspomaganego.

Wiesław Łagodziński, socjolog z warszawskiego urzędu statystycznego, wiąże to z polepszeniem sytuacji materialnej ludzi. - Niewielka poprawa natychmiast spowodowała, że ludzie, którzy odkładali decyzję o dziecku, teraz zaczęli realizować swe plany - mówi.

Właściwy moment

Po raz pierwszy mamą zostanie wkrótce Anna Mieszkowska. Od początku wiedziała, że będzie chciała nie tylko spełnić się zawodowo (marzyła o pracy w public relations), ale też założyć szczęśliwą rodzinę. Mieć dzieci i to nie jedno, lecz dwójkę, najlepiej przed trzydziestką. Pierwszą część planu udało się wypełnić (pracę zaczęła jeszcze na studiach). Teraz ma 30 lat, poznała właściwego mężczyznę. - Z Bartkiem uznaliśmy, że to jest ten właściwy moment - mówi Anna. - Mam już doświadczenie, mieszkanie, nie powinnam mieć kłopotu z powrotem do pracy. Mogę też liczyć na pomoc rodziny przy opiece nad dzieckiem - dodaje.

Zdaniem Łagodzińskiego Anna jest niemal modelowym przykładem statystycznej współczesnej mamy warszawianki. Według badań udane życie rodzinne i dzieci są dla nich najważniejszym celem - uważa tak 70 proc. warszawianek). Miłość i przyjaźń za wazne uważa 49 proc. z nich, życie zgodne z zasadami religijnymi - 16 proc., pozycję zawodową - 14 proc. - Decyzję o dzieciach odkładają jednak tak długo, jak długo nie mogą zapewnić im warunków ekonomicznych - tłumaczy Łagodziński.

To natychmiast przekłada się na statystyki. Po raz pierwszy zostają mamami w wieku ponad 27 lat, podczas gdy 15 lat temu - w wieku 24 lat. Na początku lat 90. większość warszawianek rodziła dzieci w wieku 15-29 lat, teraz granica przesunęła się i najwięcej dzieci rodzą panie w wieku 30-40 lat. - To inne macierzyństwo, świadome, z wyboru - mówi Łagodziński.

Plan wykonany

Warunki materialne były też istotne dla 24-letniej dziś Joanny Olędzkiej, która na pierwszym roku studiów pedagogicznych wyszła za mąż. - Ponieważ mąż miał pracę, mieszkanie, bez obaw od razu zaszłam w ciążę. Nie chciałam, żeby syn był jedynakiem, więc urodziłam jeszcze jedno dziecko. Plan wykonałam wcześniej niż wiele moich rówieśniczek. Teraz mogę spokojnie zacząć moją pierwszą pracę - mówi z triumfem.

Koleżanki często pytają ją, czy nie żałuje, że się nie wyszumiała. - Ale ja naprawdę z niczego nie musiałam rezygnować - z nart, żeglowania, wieczorów panieńskich. A przesiadywanie w knajpach i tak mnie nigdy nie pociągało - przekonuje Joanna. Nie wyklucza, że kiedyś zdecyduje się na jeszcze jedno dziecko.

Trzecią córeczkę urodziła w lipcu ubiegłego roku 36-letnia Zofia Niebudek-Tomaszewska, członek zarządu firmy konsultingowej. - Chciałam, by dzieci miały więcej rodzeństwa. Sama też miałam i uważam, że to jest wspaniałe - mówi.

Po porodzie obawiała się, czy uda jej się pogodzić dobre wyniki w pracy i opiekę nad dziećmi, do tego nie rezygnując z rozrywek. - Na szczęście stać mnie na opiekunkę, pomaga mi też rodzina. Ale gdybym musiała odbierać dzieci z przedszkola sama, to musiałabym pracować pięć godzin - przyznaje.

Becikowe nie pomoże

Choć coraz więcej warszawianek decyduje się na dziecko, to jednak przyrost naturalny w Warszawie nadal jest ujemny.

Kobiety rodzą częściej niż jeszcze dwa lata temu, ale zdaniem Wiesława Łagodzińskiego wiele z nich wciąż ma za słabą motywację, by zostać mamami. Nie pomoże tu becikowe, czyli gotówka za urodzenie dziecka (wprowadzenie becikowego w Warszawie proponowali radni LPR, podchwycił to PiS). - Jednorazowe zapomogi nie mają znaczenia - mówi Łagodziński. Jego zdaniem statystyki poprawią się, o ile zmieni się sytuacja na rynku pracy i np. kobiety wychowujące dzieci będą miały ułatwienia w pracy. Ważne są wszelkie udogodnienia: przedszkola czynne do późna, dobrze urządzone ogródki jordanowskie, i coraz lepsze warunki rodzenia w szpitalach
Wysłano: Śr maja 25 2005, 21:49
 
Temat: Małopolskie
Subforum: Małopolskie
Postów: 31785
Odsłon 680224

Ewa Małgorzata Cop - święta z Rzeszowa?!

Słyszeliście o zmarłej Ewie Małgorzacie Cop z Rzeszowa? Jest o niej nawet książka:

"Wezwani do świętości:
Książka jest prezentacją pięknego przykładu świętości, jakim było życie nastolatki, Ewy Małgorzaty Cop (25 XII 1974 - 10 III 1988), zmarłej w Rzeszowie w opinii świętości. Ewa jest niewątpliwie darem Boga na nasze czasy, w których młodość kojarzy się nierzadko z odejściem od Kościoła, buntem wobec rodziców, a często także z uzależnianiem się od nałogów. To piękne, krótkie życie, pełne ewangelicznej prostoty, ofiarnej miłości do Chrystusa i bliźnich, a także cierpliwie znoszone cierpienie, jest wzorem dla współczesnej młodzieży.

Cytat z NK:
Ewa Małgorzata Cop (25.12.1974 - 10.03.1988)
"Żaden dzień bez modlitwy. Żadna niedziela bez Mszy świętej. Zawsze bez grzechu ciężkiego. Zawsze przyznam się do wiary." Oto pierwszokomunijne postanowienia Ewy. Nie były one tylko czczym zapiskiem. Żyła wśród nas. Mieszkała w najzwyklejszym rzeszowskim blokowisku. Czytając o niej mam wrażenie, jakby w jej osobie niebo zstąpiło na ziemię. Od dzieciństwa obowiązkowa, posłuszna i bardzo skromna. Nie narzekała na przeciętne warunki materialne, nie przywiązywała uwagi do ubrania, fryzury. Kosmetyki, zabawy nie miały dla niej większego znaczenia. Umiała podziwiać przyrodę, lubiła jazdę na łyżwach, angielski, grę na skrzypcach i… misje. Czytała pisma misyjne, pisała mnóstwo listów do misjonarzy i sióstr zakonnych. Wycinała z gazet informacje na temat misji. Wrażliwa na cierpienia afrykańskich dzieci, kolekcjonowała ich zdjęcia i chowała w zeszytach. Odmawiała sobie słodkości jako wyrzeczenie dla misjonarzy. Będąc w III klasie marzyła, by zostać pielęgniarką, wyjechać do Afryki i całe życie ofiarować Jezusowi i bliźnim. W szkole - wg opinii nauczycieli Ewa była kulturalna, uczynna, delikatna, nikomu nie odmawiała pomocy. Zawsze wyciszona i dyskretna. Nie eksponowała swojej osoby, cieszyła się jednak sympatią wszystkich. Niezwykle wrażliwa na ludzką krzywdę. Potrafiła współczuć i współuczestniczyć w cierpieniu innych. W rozmowach najpierw słuchała, potem zabierała głos, mówiąc niezwykle szczerze i mądrze. Obdarzona urodą nie zwracała uwagi na chłopców mimo świadomości, że się im podobała. Postanowiła: "wezmę ślub z Panem Jezusem." Nie potrafiła się bronić, dochodzić swych praw, uchylać od zniewag. W zamian za to chciała i umiała pomagać tym, którzy sprawiali jej ból. O doznanych przykrościach milczała. W wieku 10 lat straciła ojca. O tej chwili wielką troską ogarniała sprawę zbawienia jego duszy, ofiarowując za niego wiele cierpienia. Odmawiała sobie drogich ubrań, słodyczy i przyjemności - oto dary dla taty i głodujących dzieci afrykańskich. Modlitwa, codzienna Msza św., Komunia, różaniec, czytanie Pisma Św. wyznaczały rytm każdego dnia Ewy. Każdą Eucharystię przeżywała w głębokim skupieniu, do przyjęcia Jezusa podchodziła jako ostatnia, po liturgii zostawała często dłużej z różańcem w ręku. W mieszkaniu stworzyła sobie ołtarzyk, przed nim się zawsze modliła. O 15 nie było jej dla nikogo. Leżała wtedy krzyżem i odmawiając Koronkę do Miłosierdzia Bożego rozważała mękę Zbawiciela. Od trzeciego roku życia pielgrzymowała do sanktuariów maryjnych, najpierw z mamą, później sama. Nawiedziła m.in. Licheń, Niepokalanów, Częstochowę, Piekary Śląskie, Kalwarię Zebrzydowską, również Łagiewniki. Była bardzo aktywnie zaangażowana w życie własnej parafii. Na nabożeństwach śpiewała piosenki, recytowała poezje, wyraźnie czytała modlitwy. Niebywale dojrzała duchowo należała do wspólnot dla dzieci i dorosłych: oazy Ruchu Światło - Życie, Neokatechumenatu, róży różańcowej, Koła Misyjnego i Towarzystwa Przyjaciół KUL (od dziewiątego roku życia). Posiadała niezwykły dar komentowania Pisma Św. Dzięki temu pisała mszalne komentarze i modlitwy powszechne. Choroba w jej życiu pojawiła się nagle. Bóle kolan, gorączka. Stwierdzono sepsę. Po zaledwie kilkunastogodzinnych cierpieniach zgasła zupełnie niespodziewanie w czwartkowy wieczór 10.03.1988r. Jej grób na rzeszowskim cmentarzu w Wilkowyi wciąż zdobią świeże kwiaty. Wiele osób darzy ją prywatnym kultem i wyprasza sobie mnóstwo łask Wśród nich jest jej katecheta a obecnie proboszcz parafii Podwyższenia Krzyża Św. w Rzeszowie, ks. Franciszek Kołodziej. Mama Ewy pomaga z wielkim zaangażowaniem dzieciom na tamtejszej parafialnej świetlicy, dba o szaty oraz bieliznę liturgiczną. Ma w osobie własnej córki wspaniałą orędowniczkę w niebie. Wypada zakończyć słowami samej Ewy: "Ja zawsze modlę się za was wszystkich i pamiętajcie, że wszystko będzie dobrze." Bardzo mocno w to wierzę.
Wysłano: 2008-07-20, 20:15
 
Temat: Ewa Małgorzata Cop - święta z Rzeszowa?!
Subforum: Rzeszowskie pogaduchy
Postów: 2
Odsłon 205

Samotna mama...ale bardzo szczęśliwa!!

Jednak Gosiu uważam troche inaczej.
Samotne matki mają wiele dylematów wychowawczych. Należy do nich zaspokajanie potrzeb bytowych rodziny, wychowanie dzieci, życie religijne, a także takie odczuwane przez matki problemy jak poczucie osamotnienia i lęk o własną przyszłość. Problemy te są wspólne dla rodziny matek niezamężnych i rozwiedzionych. Sytuacja ekonomiczna rodzin niepełnych jest na ogół gorsza niż sytuacja przeciętnej rodziny polskiej. Z reguły trudniejsza jest sytuacja matek niezamężnych. Rzadziej posiadają samodzielne mieszkanie, rzadziej też ich wykształcenie jest wyższe niż podstawowe. W wielu wypadkach rodziny matek niezamężnych tworzą środowiska patologiczne, ponieważ one same wywodzą się z tych środowisk, co obniża wartość tych rodzin jako środowiska wychowawczego. Wypełnianie obowiązków rodzicielskich przez matkę wymaga niezwykle dużego wysiłku. Nie zawsze potrafią uporać się z napotykanymi trudnościami. Jako jedyni żywiciele rodzin często muszą podejmować dodatkowe prace zarobkowe, by zapewnić dzieciom niezbędne warunki materialne. Sprawia to, że pozostaje im mało czasu na dłuższe kontakty z dzieckiem, a zdarza się, że osłabia zdrowie, także psychiczne. Wzory wychowawcze narzucane dzieciom przez matki z rodzin niepełnych w zasadzie nie różnią się od wzorów wychowawczych z rodzin pełnych. Matki pragną zapewnić dzieciom dobre warunki materialne w przyszłości. Dążą, aby ich dzieci zdobyły wykształcenie, popłatny zawód, dobrą pozycję społeczną. Pragną wykształcić w nich takie cechy, jak: dobroć, uczciwość, wrażliwość, szacunek dla innych ludzi, gotowość niesienia pomocy. Autorytet samotnych matek jest podstawowym warunkiem socjalizacji dzieci. Pozyskiwanie autorytetu przez matki ułatwia im skuteczniejsze stosowanie środków wychowawczych. Jednak skuteczne oddziaływanie wzorów osobowych matek zależy od ich moralnych właściwości, cech naśladowanych zachowań i więzi emocjonalnej z dziećmi. Pełną akceptację dziecka może pozyskać tylko matka zaspokajająca jego potrzebę bezpieczeństwa, uznania i miłości. Brak ojca w rodzinie oddziaływuje na postawę i zachowanie matki. Kobiety z rodzin niepełnych mają często negatywny obraz mężczyzny. Zjawisko to szczególnie nasilone jest wśród matek niezamężnych, gdyż od początku pozbawione były osoby męża. Dlatego w pewnej mierze zarówno matka jak i dziecko nie odczuwają tak potrzeby jego obecności. Wypracowały sobie taki schemat życia, w którym nie ma miejsca na mężczyznę. Można przypuszczać, iż jest to niezwykle silny czynnik patogenny zaburzający przygotowanie dziewczynek i chłopców do pełnienia ról związanych z płcią. Brak ojca w rodzinie jest czynnikiem upośledzającym życie rodzinne. Przejawia się ono wysokim poziomem niepokoju u matek i dzieci, poczuciem lęku i niepewności wskutek słabości rodziny. W rodzinach po rozwodach niepokój występuje w mniejszym nasileniu w związku ze zmianą sytuacji dokonującą się wraz z rozwodem. Jednak cała rodzina dotkliwie odczuwa swoją niepełność. Ma poczucie klęski z powodu braku ojca. Matki często przejawiają silną tendencję do zacieśniania swoich relacji z dzieckiem chcąc zrekompensować brak ojca. Stają się nadmiernie ochraniające. Rodzi to w dziecku postawę obronną przejawiającą się nawet w agresywności w stosunku do matki, dąży ono do izolacji.
To nie jest wszystko jedno.
Wysłano: Czw 15 Mar, 2007
 
Temat: Samotna mama...ale bardzo szczęśliwa!!
Subforum: Odpowiedzialne rodzicielstwo
Postów: 46
Odsłon 5292

Opowiadania

Dzień Dobry,

nazywam się Nazar Buławka. Jestem studentem trzeciego roku archeologii na Uniwersytecie Warszawskim. Od 10 lat pobytu w Polsce poszukuję swoich korzeni. Moja rodzina została zesłana na Syberię na początku poprzedniego stulecia. Miało to miejsce w czasie jakichś rozruchów politycznych, około roku 1900-1910. Wówczas mojego prapradziadka Wincentego Paszkiewicza, razem z żoną Marią (córką Kazimierza) i dziećmi: Janem, Bronisławem, Józefem, Aleksandrem, Konstantym, Marią wysłano na Syberię do obwodu Brackiego. Razem z rodziną mojego prapradziadka na Syberię zesłano również inne polskie rodziny. Niektórym z tych udało się wrócić do Polski. Jak opowiadała mi moja babcia Nadzieja Paszkiewicz, według słów prapradziadka w Polsce zostało wiele osób z naszej licznej rodziny i być może żyje jeszcze ktoś, kto pamięta historię miłości Wincentego i Marii. Ich rodziny były przeciwne tej miłości i temu związkowi. Ale zakochani pomimo sprzeciwu postanowili być razem. Chociaż mieli bardzo trudne warunki materialne, do końca życia bardzo się kochali i poświęcili się wychowywaniu licznego potomstwa w ciężkich mrozach Syberii.
Chciałbym jeszcze napisać o Jani Paszkiewiczu, starszym bratu moje pradziadka. Jan Paszkiewicz był uczestnikiem powstania studentów, w Wilnie lub Warszawie. To było głównym powodem szykanowań i doprowadziło do zesłania całej rodziny. Jan Paszkiewicz był nękany i dręczony przez władze. Jak wspominała babcia z jego dłoni zdarta była skóra, a stan zdrowia jego był bardzo słaby. W Syberii Jan Paszkiewicz nadal działał w opozycji przeciwko carowi. Jako wykształcony człowiek pomagał miejscowym. Zginął w walce na Syberii. O nim i jego towarzyszach napisano książkę, lecz nie znam jej tytułu.
Mój pradziadek – Konstanty - brał udział jako żołnierz Armii Radzieckiej w wyzwoleniu Warszawy. Był ranny. Po powrocie opowiadał babci Nadziei, że od śmierci uratowała go Polka, mieszkanka Warszawy. Ona to podarowała pradziadku obrazek święty z Jezusem Chrystusem ukrzyżowanym. Wówczas, korzystając z pobytu w Polsce pradziadek próbował odnaleźć kogoś z rodziny Paszkiewiczów żyjących, według jego słów w okolicach Wilna lub Warszawy. Niestety trwała wtedy wojna i poszukiwanie było kłopotliwe i nie przyniosło żadnych rezultatów.
Moja babcia mówiła, że jej Ojciec po powrocie wiele opowiadał o Polsce. Do końca życia wspominał ten kraj jak Ojczyznę, z której wygoniono go na krótki czas. Bardzo pragnął odszukać rodzinę Paszkiewiczów i znaleźć swoje korzenie oraz odwiedzić wasz kraj. Niestety umarł i został pochowany na Syberii.
Moja już siedemdziesięcioletnia babcia Nadzieja odwiedziła Polskę kilka lat temu Pomimo ciężkiego stanu zdrowia i męczącego lotu samolotem z odległego Irkucka bardzo cieszyła się z tej podróży. Spędziła tutaj pół roku. Nie spełniło się jednak jej marzenie i obietnica dana mojemu prapradziadkowi, że w miarę swych możliwości i sił odnajdzie nasze utracone Polskie korzenie. Moja Babcia wciąż wierzy, że może żyje jeszcze ktoś z rodziny Paszkiewiczów i wie, że część tej rodziny żyła na zesłaniu w obwodzie Brackim miejscowości Koronka na Syberii.
Pisaliśmy już wiele listów do różnych instytucji; kilka lat temu. Wszystkie jednak pozostawały bez odpowiedzi. Myśleliśmy, że dalsze poszukiwania nie mają już sensu. Wszystko zmieniło się, gdy w internecie zauważyłem tę stronę internetową. Wtedy zacząłem znowu rozmyślać na ten temat i pisać ten list. Długo zastanawiałem się czy go wysłać.

Będę bardzo wdzięczny za każdą pomoc w poszukiwaniu.

Bardzo proszę o kontakt pod adresem e-mailowym nazar.bulawka@gmail.com.
Wysłano: sobota, 27 gru 2008, 01:49
 
Temat: Opowiadania
Subforum: Opowiadania
Postów: 2
Odsłon 144

P____

Ród Pietrusiewiczów wywodzi się z okolic Piotrkowa Trybunalskiego, a dokładnie ze wsi Napoleonów. Tam urodził się senior rodu Józef Pietrusiewicz, syn powstańca z 1863 roku. Jego dziadek, odrabiał pańszczyznę. Młody Józef Helena Józef PIETRUSIEWICZ chodził do ruskiej szkoły i służył w carskim wojsku. W 1903 r. zawarł związek małżeński z Heleną z Potrzebowskich. Z Tego związku urodziło się ośmioro dzieci: Henryk, Hieronim, Filipa, Stanisław, Tekla, Monika, Aleksandra i Jadwiga. Mała gospodarka, którą przejął po ojcu (5 ha) z trudem mogła wyżywić tak liczną rodzinę. Po zakończeniu I-szej wojny światowej, powstała możliwość kupienia na kresach więcej ziemi za sprzedane gospodarstwo w Napoleonowie. Józef taką decyzję podjął i w 1924 roku kupuje w Trokielach 8 ha ziemi ornej i 8 ha lasu. Przywozi do Trokiel całą rodzinę, czasowo zamieszkuje u sąsiada Aleksandra Michniewicza i rozpoczął budowę własnego domu. Warunki materialne rodziny były wyjątkowo trudne, ale pracowitość i zaradność i zdolności manualne (złota rączka) spowodowały, że dom został w krótkim czasie zbudowany i rodzina zamieszkała na swoim. Z każdym rokiem rodzinie Pietrusiewiczów żyło się coraz lepiej, bo dorastające dzieci dostarczały dodatkowych rąk do pracy w gospodarstwie. Dzięki temu, senior rodu mógł więcej czasu poświęcić majsterkowaniu. Zbudował kuźnię i warsztat stolarski, gdzie spędzał czas wolny od zajęć w gospodarstwie. W swoim warsztacie robił ludowe meble, stolarkę budowlaną, a w kuźni naprawiał narzędzia rolnicze. Był zamiłowanym myśliwym i rybakiem. Sam sobie zrobił strzelbę, którą potajemnie przechowywał aż do śmierci. Na kupionym skrawku ziemi, była zarośnięta sitowiem mała sadzawka, którą oczyścił i hodował w niej karpie. Brał czynny udział w życiu społecznym Trokiel. Był radnym gminy w Lipniszkach, członkiem ‼Kasy Stefczyka”, ‼zarządzie straży pożarnej” i spółdzielni mleczarskiej. Dzieci wychowywał w wierze katolickiej i przywiązywał dużą wagę do narodowych tradycji. W domu było godło narodowe, dom ozdabiał biało-czerwona flagą. Pasjonowały go konie, z którymi był związany od dzieciństwa. Z powodu koni przeżywał też w życiu swoiste rozterki. W przededniu wybuchu II Wojny Światowej, jego ulubiony koń został zmobilizowany do wojska (przed wojną konie miały przydziały mobilizacyjne). W czasie okupacji, oddziały partyzanckie korzystały z zaprzęgów konnych jako podwód do przewożenia ludzi i sprzętu. Z jednej z takich podwód koń Józefa nie wrócił. Ubolewał z tego powodu, ale nie narzekał, bo konia stracił ‼dla słusznej sprawy”. Pogodził się z tym a tu spotkała go niespodzianka. W pobliżu jego domu późnym wieczorem, zauważył na drodze stojący zaprzęg konny. Zbliżył się do zaprzęgu, nikogo w pobliżu nie było i znalazł przywiązaną do uzdy kartkę z napisem ‼Kto znajdzie tego konia niech odprowadzi do Józefa Pietrusiewicza, bo to jego własność”. Koń był inny, ale szybko się do niego przyzwyczaił. Nie cieszył się nim jednak długo. W lipcu 1944 do Trokiel ponownie wkroczyła Armia Czerwona i w pierwszych dniach ‼wyzwolenia” Pietrusiewiczom zabrali konia. Usiłował go odzyskać, poszedł do stającego w lesie sztabu (naczelstwa) Armii Czerwonej z zażaleniem, że żołnierze zabrali mu konia. Tłumaczył, że jest pora żniw i koń potrzebny jest w gospodarce. Liczył, że go ‼naczelstwo” wysłucha, ponieważ znał doskonale język rosyjski. Owszem przyjęli go, zażalenie wysłuchali, ale jednocześnie go uświadomili w następujący sposób. ‼ Czego się ojcze denerwujesz, nasze wojska atakują i maszerują na Berlin. W takiej sytuacji zaręczamy was, że wasz koń nie dostanie się w ręce wroga. To jest wszystko jedno czy on będzie u Ciebie, czy u nas w wojsku zapewniamy, że koń pozostanie w naszej ojczyźnie. Żona Helena całe życie zajmowała się wychowywaniem dzieci, które rodziły się regularnie w dwuletnich odstępach czasu. Prowadziła dom, doglądała inwentarza, opiekowała się ogrodem, z biegiem czasu dorastające córki wyręczały ją z prac gospodarczych. Doczekała się kilkoro wnucząt. Bardzo podupadła na zdrowiu po śmierci syna Hieronima (zamordowanego przez bolszewików) w 1941 r. umiera i jest pochowana w Trokielach. Józef również mocno przeżywa tragiczne wydarzenia w rodzinie Pietrusiewiczów, śmierć syna , żony i zięcia najmłodszej córki (Władysław Mickiewicz powieszony przez bolszewików), wszystko to powoduje, że 1 listopada 1945r. umiera na zawał serca. Helena i Józef odeszli ale pozostawili po sobie liczne potomstwo, które tradycje rodzinne Pietrusiewiczów kontynuowało nadal. Wszystkie dzieci Pietrusiewiczów urodziły się w Napoleonowie, ale dzieciństwo, młodość i część życia dorosłego przeżyli w Trokielach. Tam spoczywają prochy ich rodziców i na zawsze związali się z ziemią trokielską. Pamięć o Trokielach piastują dziś liczni wnukowie i prawnukowie rodziny Pietrusiewiczów .
Wysłano: piątek, 9 maja 2008, 01:52
 
Temat: P____
Subforum: P____
Odsłon 78